Zawsze uważałam, że świętowanie sylwestra 31 grudnia to zły pomysł. Z kilku względów. Ja to święto obchodzę 31 lipca. W przeddzień urodzin, a właściwie to z tydzień wcześniej. Czyli np od dziś.
Zamierzam zatem łyknąć garść ashwaghandy i wyspać się porządnie, gdyż jestem w pracy, niewyspana i wkurzona i knuję plan doskonały, ale właściwie na co?
Ja się zastanawiam mocno, czy już bardziej zamiatać pod dywan, czy tez wiercic dziury z każdą sprawą, która mi się nie do końca podoba?
Oh jezu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz