Zawsze uważałam, że świętowanie sylwestra 31 grudnia to zły pomysł. Z kilku względów. Ja to święto obchodzę 31 lipca. W przeddzień urodzin, a właściwie to z tydzień wcześniej. Czyli np od dziś.
Zamierzam zatem łyknąć garść ashwaghandy i wyspać się porządnie, gdyż jestem w pracy, niewyspana i wkurzona i knuję plan doskonały, ale właściwie na co?
Ja się zastanawiam mocno, czy już bardziej zamiatać pod dywan, czy tez wiercic dziury z każdą sprawą, która mi się nie do końca podoba?
Oh jezu
wtorek, 25 lipca 2017
piątek, 7 lipca 2017
Czuję, jakbym cofnęła się 5 lat.
5 lat temu też ryczałam, a kortyzol zżerał mnie od środka.
Teraz też zżera.
Nienawidziłam tamtego dnia, podobnie jak nienawidzę tego.
Bo gdy masz już w dłoniach cały świat, to nagle go nie masz.
I nie mam.
Sama nie wiem gdzie wylać całą złość.
Od 8 lat wylewam ją tutaj. Wyleję i teraz.
Nie, to nie złość.
To bezradność.
Jak to mówią, coś się kończy, coś się zaczyna.
22 rok życia to bardzo zły rok życia.
Bardzo.
5 lat temu też ryczałam, a kortyzol zżerał mnie od środka.
Teraz też zżera.
Nienawidziłam tamtego dnia, podobnie jak nienawidzę tego.
Bo gdy masz już w dłoniach cały świat, to nagle go nie masz.
I nie mam.
Sama nie wiem gdzie wylać całą złość.
Od 8 lat wylewam ją tutaj. Wyleję i teraz.
Nie, to nie złość.
To bezradność.
Jak to mówią, coś się kończy, coś się zaczyna.
22 rok życia to bardzo zły rok życia.
Bardzo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)