środa, 21 grudnia 2016

Tak sobie siedzę "na walizkach" i myślę co to był za rok.
Niby fajny niby chujowy.
Stanęłam twarzą w twarz ze swoim najgorszym obliczem i zdecydowanie (!) mogę powiedzieć, że jak na moje podejście, to w tym roku byłam NAJGORSZYM CZŁOWIEKIEM NA ŚWIECIE.
I oby moje końcoworoczne ogarnięcie nie okazało się ciszą przed burzą.

Chciałabym tu sobie wypomnieć wszystkie złe rzeczy, które zrobiłam.
Ale chyba powinnam dziękować Bogu za to, że jestem tutaj.
Dziękuję Ci Boże.
Naprawdę dziękuję.

Dziękuję, że nie straciłam pracy, że nie zostałam narkomanką, że nie witam dnia resztką drinka z poprzedniego popołudnia, że nie wymiotuję po kilogramie zjedzonej milki (nawet ponad, serio), że nie siedzę we Włoskim areszcie, że nie rzuciłam pracy, że nie jestem w ciąży, że jestem tu gdzie jestem, cała, zdrowa, z bagażem doświadczeń i obietnicą przed samą sobą, że będę lepszym człowiekiem. Chcę być lepszym człowiekiem.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

A chuj tam. 
pardąsik, tak brzydko dama nie mówi. 
a chuj tam, mówi. 


Dzień w którym legła w gruzach moja silna wola ogarnięcia życia w całość. 
Dzień, w którym definitywnie przemawia szatańska część osobowości. 
I gdyby nie resztka zdrowego rozsądku, pizgawica na zewnątrz i przedświąteczne kolejki do fryzjera, byłabym pijaną blondynką z włosami do ramion. 

Mam ochotę znów wznosić się na wyżyny. 
Łapać szczęście za nogi, 
śmiać się do łez.

I robić wszystko, czego nie wypada robić już, a może jeszcze (?) - 22 latce. 
Kurwa mam prawie 23 lata. Mama moja w tym wieku bujała mnie w fioletowym wózku, a ja rzygałam mlekiem dalej niż widzę. 

A ja co. 
Zaczęłam studia - bo przemówił rozsądek. 
Pracuję dzielnie - bo jakieś pieniążki muszę mieć, żeby pielęgnować swój zakupoholizm. 
Nie piję, bo chcę schudnąć. 
No i ambaras. 
Bo jest szczęśliwie EDIT - NIE JEST, ale nie kocham 
No i chuj. 
To też mnie denerwuje. 




WITAJ W MOIM ŚWIECIE
świecie nieporządku. 
dwóch twarzy. 
chaosu.