A chuj tam.
pardąsik, tak brzydko dama nie mówi.
a chuj tam, mówi.
Dzień w którym legła w gruzach moja silna wola ogarnięcia życia w całość.
Dzień, w którym definitywnie przemawia szatańska część osobowości.
I gdyby nie resztka zdrowego rozsądku, pizgawica na zewnątrz i przedświąteczne kolejki do fryzjera, byłabym pijaną blondynką z włosami do ramion.
Mam ochotę znów wznosić się na wyżyny.
Łapać szczęście za nogi,
śmiać się do łez.
I robić wszystko, czego nie wypada robić już, a może jeszcze (?) - 22 latce.
Kurwa mam prawie 23 lata. Mama moja w tym wieku bujała mnie w fioletowym wózku, a ja rzygałam mlekiem dalej niż widzę.
A ja co.
Zaczęłam studia - bo przemówił rozsądek.
Pracuję dzielnie - bo jakieś pieniążki muszę mieć, żeby pielęgnować swój zakupoholizm.
Nie piję, bo chcę schudnąć.
No i ambaras.
Bo jest szczęśliwie EDIT - NIE JEST, ale nie kocham
No i chuj.
To też mnie denerwuje.
WITAJ W MOIM ŚWIECIE
świecie nieporządku.
dwóch twarzy.
chaosu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz