poniedziałek, 5 grudnia 2016

A chuj tam. 
pardąsik, tak brzydko dama nie mówi. 
a chuj tam, mówi. 


Dzień w którym legła w gruzach moja silna wola ogarnięcia życia w całość. 
Dzień, w którym definitywnie przemawia szatańska część osobowości. 
I gdyby nie resztka zdrowego rozsądku, pizgawica na zewnątrz i przedświąteczne kolejki do fryzjera, byłabym pijaną blondynką z włosami do ramion. 

Mam ochotę znów wznosić się na wyżyny. 
Łapać szczęście za nogi, 
śmiać się do łez.

I robić wszystko, czego nie wypada robić już, a może jeszcze (?) - 22 latce. 
Kurwa mam prawie 23 lata. Mama moja w tym wieku bujała mnie w fioletowym wózku, a ja rzygałam mlekiem dalej niż widzę. 

A ja co. 
Zaczęłam studia - bo przemówił rozsądek. 
Pracuję dzielnie - bo jakieś pieniążki muszę mieć, żeby pielęgnować swój zakupoholizm. 
Nie piję, bo chcę schudnąć. 
No i ambaras. 
Bo jest szczęśliwie EDIT - NIE JEST, ale nie kocham 
No i chuj. 
To też mnie denerwuje. 




WITAJ W MOIM ŚWIECIE
świecie nieporządku. 
dwóch twarzy. 
chaosu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz